smutność

Nie ma Fileta.
Wczoraj wieczorem nie miał apetytu, miał gorączkę lekką, jakoś leciał nam przez palce – dosłownie. Jeszcze w nocy dostał leki, dostał rano ale nie pomogło. Przykra smutność. Był najlżejszy z całej czwórki, miał najmniejszy apetyt, ale żeby tak umierać? Przynajmniej miał ciepło, sucho, bezpiecznie i nie był głodny.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s