znowu w siodle…

…czy raczej na siodełku ciągniczka który udało się uruchomić po zaledwie miesiącu użytkowania go wyłącznie w charakterze nieruchomości. Wystarczyło zainwestować 12zł w świecę i po sprawie (dzięki AB!). Nie można było zrobić tego miesiąc wcześniej? Pewnie można było, tylko chyba każdy problem się pojawiający musi dojrzeć do rozwiązania, a wtedy rozwiązuje się go błyskawicznie. Udało się również – z napraw drobnych acz czasochłonnych i powracających – po raz kolejny naprawić włącznik reflektora na dachu Land Rovera. Reflektor o tyleż przydatny, że pozwala uzyskać z tyłu samochodu jasność, dającą obserwatorom zewnętrznym szansę przyjrzenia się temu, w co właśnie wjeżdża Land Rover – kierowca i tak nie widzi nic mniejszego od ciężarówki, jeżeli to coś znajdzie się za samochodem, w jego polu rażenia. Zwykle samochód w jakimś momencie poprostu nie chce cofać dalej i okazuje się, że napotkaliśmy na przeszkodę i zaczyna się zgadywanie, co też to może być, co było za samochodem a myśmy o tym zapomnieli albo nie zauważyli wsiadając… A tak – mamy światełko i wszystko widać. Jeśli nie ma akurat postronnych widzów, to przynajmniej po usłyszeniu trzask* można wysiąść i dzięki pełnej iluminacji dokładnie obejrzeć co stało, względnie leżało za samochodem i jak teraz wygląda.

Na podwórku zaczyna panować jesienne błoto. Jak na razie tylko tam, gdzie jeździ się samochodem, ale to zapewne tylko kwestia czasu. Przy wyjściu na łąki za to błoto jest spektakularne – dobrze, że gnojownik mały i uporządkowany, bo tak obraz nędzy jesiennej byłby jeszcze dramatyczniejszy. Nie ma za to błota przed stajnią – wybrukowanie zejścia dla koni było dobrym pomysłem, jak się okazuje.

Konie już chodzą w jednym stadzie – Ibis po zaprzyjaźnieniu się z Tangensem w końcu został przyjęty do klubu. Nie stoi już z boku sam. Czasem towarzystwo dzieli się na podgrupy – i dobrze, przynajmniej jakieś urozmaicenie maja i nie są skazane ciągle na tego samego towarzysza skubania trawy. Wszystkie razem wykazują też wyluzowanie i porządane zachowania stadne. Czasem ktoś się kładzie i wyleguje, wtedy inni ustawiają się dookoła i pilnują. Dzisiaj jeszcze jeden obrazek ładny dał się zaobserwować. Koło trzeciej po południu słychać było strzały. Konie najpierw postanowiły się spłoszyć i ruszyć w stronę domu – słuszny kierunek – a potem zawróciły i wbiły w róg z tej strony z której czaiło się potencjalne niebezpieczeństwo. Niezłe są, zaimponowały mi. Poszły sprawdzić co się dzieje i komu ewentualnie wtłuc – w kupie siła. Kto ruszy cały tabun? I pomyśleć że Amir lubił się przestraszać sugestii dźwięku silnika motocykla czy ciągnika… Albo leżącego nieruchomo – jak to kamień – kamienia.

Z rzeczy drobnych acz istotnych – przywieźliśmy kolejną porcję drewna z drzew zniszczonych w zeszłym roku przez bobry. Dużo tego nie jest, ale:

  • primo – na chwilę starczy
  • secundo – taniej to niż kupować drewno czy węgiel, bo kosztuje tyle co paliwo do ciągniczka i piły, oraz trochę własnej pracy
  • tertio – kolejny kawałek łąki posprzątany, choć zostało jeszcze badyli od groma

Szczeniaki zamieszkały w sieni i jest bosko. Chodzą z nami sprawy w obejściu załatwiać, się przy okazji załatwiają, a potem hibernują na swoim posłaniu. W przerwach w hibernacji mają szansę socjalizować się z Cytrą i Łatą, choć ta ostatnia zajmuje się głownie pilnowaniem swojego w sieni fotela i pokazywaniem zębów. Pan Pikuś mieszka w stajni w jednym z boksów – ma końskie towarzystwo a chłód zdaje się dobrze mu robić na ogólną zborność – prawdopodobnie ma krzemowy mózg, tak jak trole. Zaczyna reagować na wołającą go osobę, biega jakoś tak normalniej, jest dobrze. Jest spokój. Problem nieustająco zasikanej i zapaskudzonej podłogi na izbie zniknął. Dzisiaj z domu wyleciały również koty które po wycofaniu z izby szczeniaków okazały się być szkodnikami pierwszej wody. Jest spokój.

I tak minął kolejny dzień – za oknem zmierzcha, ogień huczy pod kuchnią, kapuśniak się grzeje. Esme u dziadków Estera właśnie zasnęła. Jest spokój.

*bądź dowolnego innego dźwięku zwyczajowo wydawanego przez ulegające odkształceniu obiekty

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii konie, koty, psy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „znowu w siodle…

  1. dorotka pisze:

    Widzę, że hasło „kobiety na traktory” nie traci na popularnosci 🙂

  2. rf pisze:

    ani trochę! równouprawnienie w powożeniu ciągnikiem jest praktyką powszechną na wsi

  3. Pingback: Le son de ta voix, c’est la musica | stajnia gołębie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s