północny wiatr

Północny wiatr nie jest, jak sie okazało, szczególnie przyjazny dla osób ubranych jedynie w polar i sweter, przemieszczających się ciągnikiem z punktu A do punktu B, jeżeli punkty te położone są od siebie w odległości większej, niż 25 metrów. Takie są moje doświadczenia z dzisiejszych peregrynacji po siano. Wyszedłem z domu, wsiadłem w samochód – kurtka została w stajni, kożuch w sieni na kołku – i pojechałem do sąsiadów, bo zadzwonili, żeby przyjechać. U B w stodole jest dużo siana, to weźmiesz ciągnika i do Ciebie zawieziecie! – usłyszałem zaraz po Dzień dobry. Taka niespodzianka – strasznie miło. Mieliśmy jechać na dłuższą wyprawę po siano, ale przy takim wietrze nic nawet nie udałoby się załadować – siano luzem – a tym bardziej przewieźć 15 km. Zamiast ładować na lawetę moglibyśmy od razu puszczać wszystko na wiatr. Sąsiedzi – ci z resztą, z którymi mieliśmy po siano jechać – po raz kolejny nas uratowali i zorganizowali akcję. Pan myśli, że ja nie wiem jak to jest, jak się siano kończy a bydlakom żryć dać trzeba? Myśmy też zaczynali kiedyś gospodarować! Trzeba sobie pomagać. No więc podpięliśmy dwukółkę do ciągnika i pojechaliśmy – B i ja. Do B daleko nie jest, ale jedzie się przez pola i na polach spotkaliśmy północny wiatr w całej okazałości. Podpowiem, dla niewtajemniczonych, że ten akurat ciągnik kabiny nie ma…

Załadowaliśmy jedną przyczepę siana, zawieźliśmy do nas, na stryszek, z powrotem do B po siano (tym razem wziąłem kożuch z sieni!), załadować i do nas – to już zostało na dole na dzisiaj i jutro. Pojechaliśmy oddać ciągnik i przyczepę. W międzyczasie zaczął padać śnieg. Poziomo. Prosto w oczy. Podróżując z prędkością niespełna 20 km/h miałem sposobność przemyśleć okoliczności przyrody w których wymyślono czapkę pilotkę i gogle lotniczo – motocyklowo – automobilowe.

B za siano nie chciał nic – A co ja z nim będę robił? Tylko by leżało…
– Ale się narobiłeś, żeby to zebrać, nie?
– Oj bo ja to nie lubię, jak coś się marnuje! 

Śnieg padał do wieczora i napadało go tyle akurat, żeby można było na podwórku, wydeptując ścieżki planować które kawałki przydałoby się porządnie utwardzić, a gdzie można zostawić trawę do zabawy z kosiarką. Jaki pożyteczny śnieg!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s