Le son de ta voix, c’est la musica

tak śpiewało radio, jak wszedłem do domu po klucz (oczywiście trzymanie narzędzi w warsztacie, a przynajmniej w jednym miejscu, wszystkich razem, jest zbyt banalnym rozwiązaniem), potrzebny do odkręcenia kolejnej śrubki w gaźniku od ciągniczka. Odkręcenie śrubki nie pomogło – nic w sumie dziwnego – nie pomogło również przedmuchanie gaźnika. Pojechałem po nowe świece i od pierwszego szarpnięcia ciągniczek odpalił. To była muzyka! Stał na podwórku od… miesiąca chyba, jak nie lepiej.

Okazało się, że nowa świeca zapłonowa jest najsłabszym elementem starego silnika. Wywieźliśmy ze stajni wszystko z dwóch największych boksów oraz codzienną porcję kup z boksów pozostałych. Konie przeszkadzały jak umiały, robiąc kolejne włamy na gnojownik. Za którymś razem Amir przeszedł przez taśmę, nim Ania zdążyła ją przywiązać po poprzednik końskim włamie. Gdybyśmy walczyli z taczką, dnia by pewnie nie starczyło. Jutro ciąg dalszy, czyli kolejnych pięć boksów.

Po południu pojechałem po Z do zaprzyjaźnionego Rancho Bella Gracia, przy okazji pożyczając krajzegę. Tangens ma zrobione kopyta. Jutro mamy nadzieję pociąć drewno z przerzedzania lasu i wygrodzić – w tymże lesie – padoki zimowe, skoro wiosna nadchodzi. I ciąg dalszy rozczyszczania koni.

Podejrzanie sprawnie nam dzisiaj poszło. Gdzie jest podstęp?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s