(…) strzelec was pozwie, a kuśnierz osądzi.

Krzątając się po podwórku usłyszałem, że ganiana kura jest. Przez Schabowego ganiana. Nawrzeszczałem – gonitwa przeniosła się z wybiegu do koziarni. Wpadłem, kurę ratować, jenom drzwi nie domknął. Truskawka wbiegła, kurę jednem kłapnięciem paszczy Schabowemy sprzed nosa sprzątnęła, za zakład wyniosła. Cisza.

K U R T Y N A

Otóż wcale nie kurtyna.

Truskawka nie bardzo chciała przyjść na wołanie – czuła, że zły czemuś jestem? – więc w końcu wyjrzałem na kozi wybieg – kura martwa leży, Truskawki nie stwierdza się. Hmm…

To było proste – czekała karnie – wszak wołałem – przy innem wyjściu.

Chwilę później – pół godziny może? – idę dać kozom sianokiszonkę i cisza… a zwykle Schabowy wspina się na drzwi od koziarni, grożąc, że zaraz na karmiącą potencjalnie osobę wypadnie. Dziwne.

Przestało dziwne być, jak otworzyłem drzwi i zapodałem kozom towar – Schabowy za zakładem, kurę pałaszował. W ten oto sposób nie mamy już ani jednej kury.

KONIEC

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s