rodzą się kozy

od zeszłej niedzieli się rodzą.

Pierwsza urodziła Różyczka, chociaż wcale na nią nie stawialiśmy – wręcz wyglądała, jakby miała być ostatnia w kolejce, no a w każdym bądź razie pod koniec. Dwa koziołki, wczesnym popołudniem urodziła. Jednego – białego – Estera nazwała Szpilka, drugiego, czarno białego nazwałem Szaszłyk.

Druga urodziła Tymotka, w nocy z soboty 22 lutego  na niedzielę 23 lutego – czarno białą kózkę – Esme nazwała ją Jagódka – i koziołka – też czarno białego, przez Esterę nazwanego E.

Wczoraj po południu, dwójkę koźląt urodziła Mećka. Idąc chyba za ciosem, kózkę Estera postanowiła nazwać A. Z chwilowego braku inwencji, koziołek pozostaje chwilowo bezimienny. W nocy urodziła Koza Biała – trzy koziołki, z których jeden nie przeżył.

W kolejce do wykocenia czeka jeszcze Koza F i Jeżynka. Prawdopodobnie również Koza Y.

To wszystko znaczy, że mamy znowu pełno zabawy z bieganiem i pilnowaniem, czy każda kozia mama karmi swoje dzieci  jak trzeba. A nie każda karmi, nie każda!

Różyczka nie chce karmić Szpilki, więc trzeba go albo do matki przystawiać, albo butlą poić. Poza tem, biega on od jednego wymienia do drugiego i podpija od której kozy może.

Mećka ma wymiona tak pełne, że koźlęta nie mają szansy się napić – raz, że nie szukają tak nisko przy ziemi, dwa – strzyki są za wielkie, żeby w koźlęcą paszczę się zmieściły.

Koza Biała wygląda generalnie na przerażoną i nieogarniającą całości sytuacji (to jej pierwsze dzieci), ale ponieważ jest dzikuską, nie ma szansy podpiąć jej synków do wymienia.

Przed chwilą Ania, wróciwszy z Esme po całodziennym objeździe po pacjentach, przyniosła do domu Wodnika – jeden z synków Kozy Białej. Mało finezyjne imię, ale jak nazwać małego, białego koziołka, którego się wyciągnęło z kastry z zimną wodą? Grzeje się zatem Wodnik na izbie, przy piecu, za chwilę dostanie kroplówkę z glukozy, bo nie chce jeść, a ledwie stoi na nogach. Dziewczynki zachwycone kozą w domu, koty zafascynowane, Łata niezainteresowana.

Dodajmy jeszcze, dla dopełnienia obrazu sielanki, że Estera kończy mieć szkarlatynę, a mnie gorączka trzyma od dwóch dni.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, koty, kozy i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s