mam dosyć

Mam serdecznie dosyć! Siedzę od dwóch tygodni w domu, z dwiema małymi dziewczynkami, raz mającymi, a raz nie mającymi gorączki. Przez połowę tygodnia pierwszego miałem również gorączkę osobistą, której jedynym plusem było to, że przeczytałem CAŁĄ książkę, co nie zdarzyło mi się od dawna.

Mam dosyć oglądania filmów – i tych dla dzieci i tych dla dorosłych. W radio – bez przerwy te same audycje. Kolejna godzina i kolejne wiadomości – identyczne, jak poprzednie.

Mam dosyć dziecka młodszego, każdą niemalże wypowiedź zaczynającego od jakiegoś pisku, czy wrzasku, albo jednego z drugim pomieszanego, bo: nie może znaleźć gdzie jest przód rajstopek albo zaklinowała się w za małej bluzce, choć mówiłem dwie minuty temu, żeby: primo – nie przebierała się ósmy raz w ciągu godziny, secundo: ta bluzka jest za mała i się w nią nie zmieścisz!; chce serek/kupę/sok/cokolwiek, siostra ją kopnęła/ugryzła/uderzyła. Mam dosyć wywalonego na mnie na znak protestu języka i słuchania siedemnaście razy dziennie, że jestem głupi i “Nie bedę cię już kochała!” Mam dosyć, nawet jeżeli wiem, że to wszystko bo jest zmęczona, osłabiona i znudzona.

Nie mam najmniejszej ochoty brać się za sprzątanie – do tego też potrzeba weny twórczej i świeżego umysłu, a ani jednego ani drugiego chwilowo nie posiadam.

Nie chce mi się gotować – i tak nie ma potem chętnych do jedzenia, mnie w to włączając.

Nie mam siły zabrać się za jakieś szkolne rzeczy, z resztą to wymagałoby skupienia, a z nieustająco wymagającymi uwagi dziećmi, jest to awykonalne.

Wczorajsza wyprawa do ARiMR zdała mi się bajeczną wprost przygodą i niemalże podróżą życia, choć włacznie z zakupami na obiad zajęła może półtorej godziny całego szaleństwa!

Druga rozrywka, to studiowanie przepisów prawa – znowu jakiemuś urzędnikowi wydało się, że coś przeczytał i coś wie, więc może wymagać od nas czegoś, co wiąże się z nakładami finansowymi z naszej strony, a nie koniecznie musi potem choćby się zwrócić. Tylko czy ja na prawdę muszę przegryzać się przez ustawy i rozporządzenia? Czy muszę kolejnym biurwom magistrackim pokazywać, że nie potrafią czytać ze zrozumieniem, żeby nie nazwać ich, w skrócie, niekompetentnymi palantami? Niby z drugiej strony, zawsze chciałem być nauczycielem, a wszak wskazywanie ludziom, że zbłądzili i wskazywanie im drogi właściwej jak najbardziej wpisuje się w poetykę nauczania, prawda?

Do tego DWIE kotki domowe mają aktualnie ruję – kto nie miał w domu kotki w rui – nie zrozumie, to jak tłumaczenie, czym jest kac osobie, która w życiu nie spróbowała nawet alkoholu. Kto miał kotkę w rui, temu tłumaczyć nie trzeba.

Idę po zwolnienie, tym razem dla siebie, psychiatryczne. W obecnym stanie mojego umysłu, żaden lekarz od czubków nie wypuści mnie z gabinetu bez zwolnienia odpowiednio długiego.

Dosyć.

Koniec wyrzyga.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „mam dosyć

  1. Finka pisze:

    Im starsza jestem tym bardziej nie odczuwam instynktu macierzyńskiego, a teraz to w ogóle -50 do zostania kiedyś mamą 😀

  2. daidi pisze:

    za czterdzieści parę lat, jak dobrze pójdzie….bim bom

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s