wielkanocnie

Dzisiaj nastąpił ten moment, w którym cały ogród jest – nomen omen – ogrodzony, szczelnym ogrodzeniem. Psy można wpuścić bez obawy, że pogonią kolejnego rowerzystę, samochód, skuter, czy cokolwiek akurat będzie przejeżdżało. Oczywiście jest to prowizorka, bo trzeba zrobić dwie furtki – jedną na łąkę, drugą do sadu. Jak na razie, miejsca furtek są zastawione panelami ogrodzeniowymi i wszystko działa. Mamy dużą przyjemność z patrzenia, jak Deser, Truskawa, Łata i Pan Pikuś siedzą w ogrodzie, bawią się i nie ściagją samochodów/skuterów/rowerów. Kozy i Schabowy też nie zniszczą w ogrodzie nic ponad to, co zniszczyły wczoraj, to znaczy liliowce i porzeczko-agrest. Nie ma wstępu. Pięknie jest. Pozostaje wstawić kilka słupów do nowego kozioogrodzenia, przyłomotać panele, wymienić płotek od strony podwórka, celem otwarcia widoku na sad i łąki i dzieło będzie dokonane. No dobrze – jeszcze te dwie furtki zrobić i panel do trzeciej przytwierdzić. To tak w ramach wiosenno świątecznych porządków.

W ramach powracających historii, w gabinecie właśnie jest Pani z psem z babeshiozą. Pani, która z tym samym psem i babeshiozą była u nas w Boże Narodzenie. Taka ładna klamra kompozycyjna.

Babka drożdżowa upieczona stygnie na kuchni, sernik czeka na pieczenie, żur dokończyć, jutro zimne przekąski przygotować i można świętować.

Pięknie jest!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, kozy, psy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s