Lakshmi

Lakshmi, styczeń 2012

Lakshmi, styczeń 2012

Wyjechała od nas wczoraj koło 15:00. W zasadzie było do przewidzenia, że niedługo to nastąpi – ma cztery lata i w zasadzie to chyba najwyższa pora, żeby konia zacząć czegoś uczyć. Nie spodziewaliśmy się tylko, że wszystko stanie się tak szybko. W niedzielę właścicielka napisała, że przyjedzie w poniedziałek po konia. Przyjechała. Lakshmi, jak na konia który tylko raz jechał samochodem czy przyczepą, wsiadła bardzo grzecznie – wszystko trwało może z 15 minut. Wystarczył kantar, uwiąz i wiaderko z owsem. Postała, pokombinowała, pokręciła się i weszła za Anią do samochodu. I u po raz pierwszy zrobiło nam się dziwnie… Ania stwierdziła, że w zasadzie czuje się jak rodzaj zdrajczyni, bo Lakshmi jej zaufała a Ania podstępnie zapakowała ją do samochodu. Potem samochód ruszył, a Lakshmi rżała. Ibis podbiegł do płotu przy drodze i też zaczął rżeć. Reszta koni patrzyła, co się dzieje. Lakshmi było słychać aż za skrzyżowaniem – ładnych kilkaset metrów. Ibis jej odpowiadał, a potem stał jeszcze dłuższą chwilę przy płocie. Prawdę powiedziawszy aż mi się łzy zakręciły w oczach. Się człowiek przywiązuje do zwierzyny, jak z nim mieszka trzy lata, nawet jeśli zwierzyna nie jego i wiadomo, że któregoś dnia wyjedzie. Nawet, jeśli zwierzyna jedzie w dobre miejsce, do dobrych ludzi. Jednak jakoś smutno.

Dzisiaj rano Ania pojąc konie, nalała wody i Lakshmi…

Się człowiek przyzwyczaja.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, konie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s