dzika przygoda w potencjalnie nudny dzień

Kiedy przyjechałem rano do państwa K. – sprawa była – usłyszałem historię, że na Odojach, koło stawu leży martwy dzik… Sąsiedzi znaleźli, dzierżawcy zadzwonili i poinformowali. Nie wiadomo co mu było, temu dziku, wiadomo że nie żyje. Pani K. poprzedniego wieczoru zadzwoniła do radnego z Gołębi, zapalonego myśliwego, członka koła łowieckiego “Zieleń” w Warszawie. Podobno akurat był na polowaniu, więc od razu sprawą się zająć nie mógł, ale obiecał, zajmie się rano i wszystko załatwi. Powiedział, że koło łowieckie tego dzika uprzątnie.

Świetnie.

Pytał jeszcze, czy dzik padł z przyczyn naturalnych, czy to był postrzałek? Nie wiadomo.

Taka historia.

Zrobiliśmy co było do zrobienia, siedzimy z panem K. oraz z B. w kuchni, pijemy herbatę, gadamy, milczymy. Na kuchence grzeje się kiełbasa. Sielankowy, wiejski poranek. Wchodzi pani K. , mocno zdenerwowana rozmawia przez telefon (okazało się, że dzwoniła pani kierowniczka Referatu Infrastruktury Rolnictwa i Ochrony Środowiska z gminy Świercze:

– Nie, wie pani, ja w ogóle nie rozumiem o czym pani do mnie mówi z tymi artykułami… Nie, nie, nie. Jednak… tak, jednak pani przerwę…

W kuchni pojawia się Kuzyn Grzegorz z Warszawy

– Widzi pani jakie mam szczęście? Akurat przyjechał kuzyn z Warszawy, ja go pani dam do telefonu, może on lepiej zrozumie. Grzesiu, czy mógłbyś na chwilkę porozmawiać?

Kuzyn Grzegorz z Warszawy bierze telefon:

– Słucham, o co chodzi?
– Bo na posesji państwa K. , na Wyrzykach, jest martwy dzik i muszą go sprzątnąć. Muszą wezwać firmę utylizacyjną na swój koszt, a potem na drodze cywilnej mogą dochodzić zwrotu pieniędzy od koła łowieckiego.
– Nie wydaje mi się. Dzikie zwierzęta są własnością Skarbu Państwa, a za utylizacje płacą koła łowieckie. Tak to działa.
– Nie, państwo K. muszą uprzątnąć dzika na swój koszt, bo to był postrzałek, a nie padł sam. Gdyby padł sam, to byśmy go sprzątnęli, a skoro to jest postrzałek, to właściciel nieruchomości jest zobowiązany zapłacić za utylizację!
(rozumie ktoś, o co kaman?)
– Ale przecież skoro to jest postrzałek, to myśliwi mieli obowiązek go dochodzić, a skoro tego nie zrobili, to ich problem. Koło łowieckie powinno się tym zająć, a nie właściciel nieruchomości. Nie właściciele strzelali, nie ich problem. Proszę w ogóle powiedzieć, na podstawie jakiej ustawy twierzi pani, że właściciel ma sprzątać truchło dzikiej zwierzyny?
– Na podstawie ustawy o utrzymaniu porządku w gminie.
– Pani mówi chyba o regulaminie utrzymania porządku na terenie gminy, a nie o ustawie. To jest jakaś uchwała, którą sobie podjęliście i nie może ona być w sprzeczności z polskim prawem, bo nad tym regulaminem jest prawo nadrzędne. A z niego wynika, że jednak nie właściciel terenu ma sprzątać martwego dzika, który to dzik jest własnością Skarbu Państwa – martwy, czy żywy…
– Nie! Muszą to sprzątnąć – ja na razie dzwonię nieoficjalnie, powtarzam, nieoficjalnie, bo jak przyjmę oficjalne zgłoszenie, to będę musiała wystawić nakaz uprzątnięcia śmieci… A jak nie będa uprzątnięte, to ukarzemy mandatem!
– Zaraz, ale to nie są śmieci!
– Dla nas są. Jak będą śmieci na pana nieruchomości, to jako właściciel musi pan je uprzątnąć, bo ukarzemy mandatem!
– Jasne, jeżeli są śmieci i nikt za rękę nie został złapany, jak te śmieci do mnie wrzucał, nie wiadomo czyje są, to jako właściciel posesji muszę – niestety – posprzątać. Ale to jest zupełnie inna sytuacja. Wiadomo, kto jest właścicielem dzika – Skarb Państwa. Niech Państwo płaci, za sprzątanie. To tak, jakby ktoś wstawił mi wrak samochodu na podwórko, wiadomo czyj to samochód, ale skoro moje podwórko, ta ja mam płacić za złomowanie. Z jakiej racji?
– Raz jeszcze powtarzam, dzwonię nieoficjalnie, bo jak przyjmę zgłoszenie, to będę musiała…
– Przerwę pani. Nie wydaje mi się, żeby miała pani rację. Poczytamy ustawy, poczytamy regulamin, posprawdzamy, zastanowimy się, co dalej zrobić.
– Czy mogę jeszcze rozmawiać z panią K. ?
– Bardzo proszę.

Kuzyn Grzegorz z Warszawy oddał telefon pani K. i zniknął z kuchni.

Panie porozmawiały chwilkę, pani K. potwierdziła, że najpierw będzie prawo czytane, a potem będą akcje podejmowane, a jak mają ochotę nakładać mandaty, to serdecznie zaprasza. Zaproponowała również, że skoro właściciel nieruchomości ma płacić za utylizację padliny dzikiego zwierzęcia, to ona bardzo chętnie zawlecze tego dzika pod urząd gminy. jak raz ma hak przy samochodzie, a i linka się znajdzie. Niech wtedy gmina płaci, bo to na ich terenie… To jak?

– To zostanie pani ukarana!
– I bardzo dobrze.
– Ja porobiłam zdjęcia i wszystko jest udokumentowane i to Pani musi oddać do utylizacji. To jest pani obowiązek.
– Jasne. Pomyślimy, co zrobić. Do usłyszenia.

Pani K. zadzwoniła do radnego z Gołębi, zapalonego myśliwego, członka koła łowieckiego “Zieleń” w Warszawie, wszak obiecywał pomóc i dzikiem się zająć. Przez noc zmienił zdanie. Skoro to postrzałek, to właściciele nieruchomości muszą go na swój koszt uprzątnąć. Oraz w żadnych polowaniach udziału nie bierze, bo jest chory! Na propozycję, żeby on ze swojej kieszeni zapłacił 200zł (sam podał taki orientacyjny koszt) a potem dochodził zwrotu pieniędzy od koła, stwierdził, że nie może się mieszać oraz nie może wchodzić na nie swój teren…

(Zabawne, że jak polują, to nie mają problemu z łażeniem po nie swojej ziemi. Problem pojawia się – najwyraźniej – jak trzeba posprzątać. Pojawia się z resztą deklaratywnie, co za chwile się okaże).

Ponieważ nie było już kuzyna Grzegorza, a państwo K. byli bardzo zdenerwowani, postanowiłem pomóc i zacząć działać.

Zadzwoniłem do Ani, czy mogłaby zadzwonić do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Pułtusku i zapytać, co o tym sądzą. Sądzili, że ich to interesuje i żeby zgłosić.  Zadzwoniłem więc. Przełączyli mnie gdzieś, odebrała jakaś bardzo miła osoba. Przedstawiłem się, przedstawiłem sytuację, że dzik martwy, że gmina twierdzi, że właściciele mają sprzątać i płacić… Podałem adres, gdzie padlina leży, że ziemia nie moja etc.

– Proszę poczekać, muszę pójść do szefa, on podejmie decyzję, bo bardzo możliwe, że będziemy pobierać próbki do badania na ASF (ha! wykombinowałem, że o afrykański pomór świń chodzi!) to wtedy my się tym zajmiemy, ale o to muszę zapytać lekarza powiatowego. Zaraz oddzwonię.

Oddzwoniła: Szefa teraz nie ma, wyszedł na pół godziny. Jak wróci to z nim zaraz porozmawiam. Proszę tego dzika nie ruszać, niech sobie leży. Zadzwonię, powiem, jaka jest decyzja.

Siedzieliśmy paląc papierosy, jednego za drugim, czekając na telefon i rozwój wypadków. Dramatyzmu sytuacji dodawała prawie rozładowana bateria w moim telefonie, a podałem przecież numer do siebie, skoro ja dzwoniłem. Mogłem niby pojechać do domu po ładowarkę, daleko nie jest, ale… Odezwali się po godzinie:

– To my już jesteśmy na miejscu, tylko nie wiem, czy dobrze trafiliśmy… (dla niewtajemniczonych dodam, że droga z Pułtuska zajmuje koło 20 – 30 minut)
– Będziemy za 10 minut.

Byliśmy. Dzik był już nieźle wzdęty, po nakłuciu nożem wydał długie psssssssttt…. Zapachniało również, odszedłem. Śledzionę (chyba) mu wyjęli. Zapakowali w torebkę.

Opowiedziałem, jak sprawa od rana się rozwijała. Obydwoje lekarzy, pobierających próbki –  Powiatowy i Miła Pani Która Z Nim Przyjechała – robili coraz większe oczy, coraz szerzej się uśmiechali i przecząco kiwali głowami.

– Oczywiście, że nie wolno państwu było tej padliny ruszać. Oczywiście, że to gmina ma obowiązek uprzątania padłych dzikich zwierząt ze swojego terenu, bez względu na to, kto jest właścicielem konkretnej nieruchomości. To wynika z Ustawy o Samorządach Gminnych. Zaraz pojedziemy do Urzędu Gminy i im powiemy, że mają tego dzika sprzątnąć.
– Bardzo dziękujemy.
– Dziękujemy, do widzenia.
– Do widzenia.

Wsiedli w samochód, pojechali. My – nie…

Xantia powiedziała “pyk” i zgubiła prąd. Nihil novi – już to ćwiczyliśmy. Zwykle wystarczało poczekać. Wysiedliśmy zapalić, rozmawialiśmy z dziewczyną mieszkającą w domu na Odojach. Opowiedziała, że rano byli u niej kierowniczka Referatu Infrastruktury Rolnictwa i Ochrony Środowiska z gminy Świercze oraz radny z Gołębi, zapalony myśliwy, członek koła łowieckiego “Zieleń” w Warszawie. Oglądali martwego dzika dokładnie, przekręcali na boki. Znaleźli ranę postrzałową, obfotografowali. Powiedzieli, żeby zakopać. Bardzo ją to zdziwiło, bo przecież nie wolno żadnego zwierzęcia samemu zakopać, ani krowy, ani świni, no nic. No tak, dzik nie ma kolczyków i numerów, to do utylizacji za darmo nie wezmą, ale jak u nich w gminie (sąsiadującej z gminą Świercze), był padły łoś, u kogoś na posesji, to gmina zaraz się tym, bez problemu, zajęła i nikt za nic nie miał płacić…

Hy!

Udało mi się odzyskać prąd w Xantii – cholerne kable na połączeniu z klemami! Pojechaliśmy w drogę powrotną. Po drodze sklep – odebrać wygraną w lotka – 5 zł chyba – oraz fajki i chleb kupić (to pani K.), flaszkę dla B. (to ja). Samochodu na wszelki wypadek nie gasiłem – po co kusić licho?

Na podwórku u państwa K. też go nie gasiłem, pożegnałem się, pojechałem do domu.

Musiałem wyłączyć silnik przed bramą, na podjeździe – klucze od domu są przy kluczykach od samochodu, a w zamkniętym domu był pilot od bramy… Tak, wiem, skomplikowane. No dość, że musiałem wyjąć kluczyk ze stacyjki, żeby otworzyć dom, wziąć pilota, otworzyć bramę i wjechać na podwórko. Wjechałem. Dzięki grawitacji oraz temu, że jest lekko z górki. Zapalić znowu nie chciał. Kable zaraz poprawiłem – jest już OK. Chyba… No mam nadzieję, przynajmniej.

Tak oto, z nudno i zwyczajnie zapowiadającego się dnia, zrobił się dzień pełen emocji i wrażeń. Wystarczy jeden martwy dzik i jedna urzędniczka oraz swobodny sposób interpretacji przepisów. Nie śmiem nawet przypuszczać, że całe to nieporozumienie – bo chyba w kategoriach nieporozumień całą tę sprawę traktować należy, prawda? – mogłoby wynikać z czyjejś nieznajomości stosownych przepisów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, czy – broń Bóg! – chęci umyślnego wprowadzenia drugiej strony w błąd. Dobrze, że wszystko udało się wyjaśnić i prawo nie zostało złamane!

Ciekaw jestem, czy spotkam jeszcze kuzyna Grzegorza…

Pozdrowienia dla Cioci Hani.

P.S. 10.10.2015
Na pokwitowaniu od firmy utylizacyjnej, widnieje kwota za sprzątnięcie dzika – 1050 zł.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii konie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s