metamorfozy albo ciąg dalszy mojej tapicerskiej obsesji

Wczoraj dostaliśmy od rodziców Ani stare krzesło. Tata chciał je wyrzucić (sami kiedyś je ze śmietnika przynieśli, ha!) a Mama nie pozwoliła. Stwierdziła, że trzeba je przywieźć do nas, to przynajmniej jak się je do pieca wrzuci, to ze 20 minut ciepła będzie. Przywieźli. Niby widziałem to krzesło mnóstwo razy – zawsze stało u nich w dużym pokoju, za drzwiami, ale wczoraj zobaczyłem je w swoim domu i oczywiście miałem wizję. Znowu będzie obijanie materiałem, którym mamy obite wszystko!* Znowu mogę nakarmić swoją obsesję, o której wspominałem w lutym.

Dzisiaj rano odwiozłem dziewczynki do szkoły i przedszkola, oporządziłem i wypuściłem konie i wziąłem się za krzesło. Moja kompulsywna potrzeba zrobienia nowego mebla ze starego, właśnie w tej chwili, choć są inne rzeczy do zrobienia (drzewa możnaby pociąć i porąbać, na ten przykład, bo nie ma czym palić) została zaspokojona! Nadal oczekuje kanapa i stary fotel, tylko nie mamy gdzie ich wstawiać. Jak na wiosnę rozbudujemy dom, będzie znowu obijanie i wstawianie nowych starych mebli!

Krzesło zmieniło się tak:

IMG_4363

przed

IMG_4364

po

*No dobra – w tej chwili mamy dwa materiały obiciowe, bo tego pierwszego już nie mogę znaleźć w internetach. Znalazłem inny – ten sam klimat – i obiłem nim krzesła, które przywiozłem latem z mieszkania po dziadkach.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s